Eryk Lubos

ErykLubos_b

Eryk Lubos jest jednym z ciekawszych i najbardziej charakterystycznych polskich aktorów. Jak sam mówi – w kinie poszukuje silnych emocji, rozdarcia, chce, żeby to, co ogląda bolało, poruszało. No i to, czego sam szuka dla siebie, stara się dać widzom budując swoje role. Nawet jeżeli są to postacie drugoplanowe – bohaterowie Lubosa nigdy nie są jednoznaczni. Na pierwszy rzut oka szorstcy, nieprzystępni, czasami, zdawałoby się wręcz brutalni, okazują się osobami zagubionymi, nie przystającymi do otaczającej ich rzeczywistości. Pozorna buta jest obroną. Jednak dzięki temu jego bohaterowie są tak barwni, ciekawi, wielowymiarowi. Tak było w przypadku Romana „Indora”, człowieka z wyrokiem w „Boisku bezdomnych” Kasi Adamik. Wspólnym mianownikiem kreacji Eryka Lubosa jest również ogromna energia wszystkich postaci. Nawet jeżeli pojawiają się one na chwile to przykuwają uwagę widza, są bardzo mocne, wyraziste. Doskonale to widać w filmach Wojtka Smarzowskiego, gdzie za każdym razem pozostawia swój wyraźny podpis.

Z kolei Lubos jako Dzielnicowy w filmie Bodo Koxa od początku nas wzrusza. Jak wszyscy bohaterowie „Dziewczyny z szafy”, on również nie umie odnaleźć się w świecie, poradzić sobie ze sobą i swoimi emocjami.

Wielką sztuką jest to, by aktor świadom był nie tylko swoich atutów, ale i ograniczeń i właśnie na tym rozdarciu tworzył role. I to potrafi Eryk Lubos, który sam przyznaje, że ze swoją fizjonomią nie ma szans na role amanta. Bo czy „Igła” ze „Stacji Warszawa” – były więzień, który po opuszczeniu zakładu karnego chce zbawiać świat i nawołuje ludzi do miłowania się nawzajem – byłby postacią tak tragiczną, gdyby miał twarz Efeba?

Eryk Lubos

w trasie z Polską Światłoczułą