Marcel Sławiński

Marcel-Slawinski

„Domek na prerii” widziała większość dzieci. Mało kto jednak wie, że miasteczko, które oglądamy na ekranie, tak realne, było wybudowane specjalnie na potrzeby filmu. Na tym właśnie polega magia kina.

Każde dzieło artystyczne, nawet najbardziej odrealnione, musi być wiarygodne, byśmy w nie uwierzyli. Wszystko w wykreowanym świecie musi być spójne. Inaczej czar pryska. Po projekcjach filmu „W ciemności” Agnieszki Holland, widzowie pochodzący ze Lwowa, ówcześni mieszkańcy, rozpoznawali ulice swojego miasta. Jednak nie powstała tam żadna ze scen. Katarzyna Sobańska i Marcel Sławiński odtworzyli dawny Lwów… Za tę pracę otrzymali Orła (Polską Nagrodę Filmową) oraz nagrodę na festiwalu w Gdyni.

To duet artystów po Akademii Sztuk Pięknych, którzy potrafią właśnie odtwarzać dawne światy bądź tworzyć zupełnie nowe, nawet te najbardziej nierealne. Za swoje scenografie byli niejednokrotnie nagradzani, jak za ostatni film „Ida” Pawła Pawlikowskiego czy „Młyn i krzyż” Lecha Majewskiego.

Sceneria filmu Majewskiego, to nie tylko świat za czasów Pietera Bruegela, to także immanentny świat jednego obrazu. Film powstawał kilka lat. Pamiętajmy, że kamera jest tu nieubłaganym wykrywaczem kłamstw i każde zbliżenie wychwyci wszelkie niedociągnięcia. Mając to na uwadze, tym bardziej będziemy zachwyceni efektem końcowym filmu. Duet scenografów stworzył prawdziwy obraz filmowy. Mamy rzeczywiście nieodparte wrażenie, że wchodzimy w świat obrazu.

Nieraz jednak odtworzenie pozornie bliskiej, znanej nam rzeczywistości, potrafi być ogromnym wyzwaniem. Właśnie przez tą bliskość, widzowie są w stanie sami się odnieść do niej pamięcią. Przy tym często wydaje nam się ona oczywista, bo znana, oswojona. Jednak stworzenie świata, w jakim żył Magik z filmu „Jesteś Bogiem” czy Ida z filmu Pawlikowskiego, wymaga przemyślnej pracy. Każde drzwi, klamka, lampka – wszystkie te przedmioty tworzą rzeczywistość.

Oglądamy „Idę” i ani na chwilę nie wątpimy. Jesteśmy w powojennej Polsce. I to nie tylko zasługa oczywiście świetnych zdjęć, czarno-białej czy wręcz szarawej oprawy, ale dbałość o detal: od opakowań papierosów, butelek wódki, przez afisze sklepów, aż po sam samochód, którym poruszają się główne bohaterki. Odnalezienie odpowiednich plenerów, wnętrz, to długi, żmudny proces.

Można śmiało nazwać ich czarodziejami. Potrafią wykreować różne światy, które oprócz tego że nas zachwycają często swoim pięknem, są też dopracowane, spójne. Allan Starski uważa, że praca scenografa, to nie tylko fach artystyczny, ale również rzemiosło. Duet Sobańska – Sławiński najwyraźniej wzięli sobie tę dewizę do serca.

Marcel Sławiński

w trasie z Polską Światłoczułą