Radosław Ładczuk

Radek-Ladczuk-900x600

Nie chodzi o to, że za zdjęcia do filmu „Jesteś bogiem”, którym chcemy się w tej trasie z wami podzielić, Radek Ładczuk był nominowany w konkursie Plus Camerimage. Ani o to, że za poprzednie filmy, jak „Sala Samobójców” czy „Koniec Rosji” otrzymywał nagrody na polskich i zagranicznych festiwalach. Nie o to też, że ukończył łódzką szkołę flmową i jest młodym, zdolnym operatorem. Chodzi tu o coś znacznie ważniejszego.

Jeśli zabieramy w trasę film oraz autora jego zdjęć, mamy ku temu powód. Radek Ładczuk nie jest po prostu dobrym operatorem, jest rzeczywiście artystą. Poprzez zdjęcia, których jest autorem, możemy podejrzeć, jak on sam widzi rzeczywistość. Filmy jego autorstwa mają wspólną cechę: są blisko bohatera, dzięki czemu możemy wczuć się w jego świat, ale jednocześnie zachowują dystans. Radek Ładczuk potrafi zachować tę cienką granicę pomiędzy intymnością a światem zewnętrznym.

I tak w filmie o legendarnej grupie Paktofonika, jesteśmy jednocześnie blisko Magika, lidera zespołu, chodzimy jego ścieżkami, poznajemy jego osobisty świat, również ten dotyczący jego miłości z Justyną, ale równocześnie jest on nieosiągalny, zawsze o kilka metrów do przodu; mamy ciągłe poczucie, jakbyśmy gonili za nim. Jak to możliwe?

Ma na to wpływ kilka czynników. Radek Ładczuk jest autorem zdjęć do wielu dokumentów. Dzięki temu nawet filmy fabularne jego autorstwa mają właśnie charakter dokumentalny – poczucie bliskości, autentyczności.

Jak sam przyznaje, pracę nad „Jesteś bogiem” oparł na autentycznych materiałach, całej dokumentacji, jaką zebrał Maciej Pisuk, pisząc scenariusz. Przestudiował ogromną ilość zdjęć śląskich podwórek, bloków, sklepów, wszelkich pozostałości po PRL – u. „Na tych zdjęciach było wszystko.” – opowiada – „Taki eklektyczny pejzaż. Obok kopalni – sklep z telewizorami, obok kościoła – pagórek i obdrapane kamienice.” Zanurzył się w muzyce, słuchał ciągle hip-hopu, tego z tamtych czasów i tego współczesnego: Paktofonika, Kaliber 44, O.S.T.R. „Oglądałem wszystko, co było dostępne: wywiady z chłopakami, prywatne zdjęcia z domowego archiwum, skany zeszytów Magika.” – Dodaje – „To była wędrówka ich śladami. Chciałem jak najbardziej przeniknąć do tamtych czasów.” Radek nasiąknął tym wszystkim na tyle mocno, że zdjęcia robił intuicyjnie. Właśnie dzięki temu wyszły tak naturalnie i prawdziwie, jakby to był film dokumentalny.

Jednocześnie jednak zdjęcia mają swój styl. Jeśli obawiacie się, że zobaczycie po prostu brudne śląskie blokowiska z początku lat dziewięćdziesiątych, to pozwólcie się zaskoczyć. Zdjęcia Ładczuka są dalekie od stereotypu. Był on był otwarty na to, co przyniesie rzeczywistość. Razem z Leszkiem Dawidem nic z góry nie zakładali. „Zależało nam, aby Magik jednocześnie wymykał się kamerze, a kamera nieustannie starała się zbliżyć do niego.” – To jest właśnie to balansowanie pomiędzy światem intymnym, a rzeczywistością, w jakiej bohater się znajduje. „Dla mnie liczy się film prawdziwy, czyli taki, który przekazuje emocje zarówno za pomocą gry aktorów, jak i za pomocą samych zdjęć.” I takie są filmy autorstwa Radka Ładczuka – skrojone na miarę.

(Tekst: Alicja Rosé)

Radosław Ładczuk

w trasie z Polską Światłoczułą