Jesień z filmami dokumentalnymi

allWinter 2020 Collection (1)

Po wakacyjnej przerwie wyruszyliśmy w kolejne trasy. W przeciągu miesiąca odwiedziliśmy dwanaście miejscowości, w których kino na co dzień nie funkcjonuje, co nie znaczy, że go nie brakuje. Potrzeba oglądania i rozmawiania wszędzie cały czas jest bardzo silna, a film dokumentalny wcale nie odstrasza – wręcz wzbudza ciekawość i prowokuje do zmierzenia się z rzeczywistością i własnymi lękami, obawami, które na co dzień często są głęboko ukrywane.

Tym razem zmierzyliśmy publiczność z trzema filmami dokumentalnymi. Po raz drugi w tym roku w trasę wyruszyła “Komunia”  Anny Zameckiej, a wraz z nią także Katarzyna Szczerba, która odpowiadała na planie za dźwięk. W trzech miejscowościach (Guzowie, Rozprzy i Rusinowie Koneckim) rozmawialiśmy o sposobach wytworzenia intymności w niewielkim mieszkaniu, w którym na co dzień ledwo mieszczą się trzy osoby, a nagle pojawiają się kolejne trzy, które jednocześnie  w wielu sytuacjach muszą sprawiać wrażenie niewidzialnych, bo z jednej strony powstaje film, a z drugiej przecież musi się toczyć życie, w którym nadal istnieje miłość, złość, płacz i radość. Bez względu na kamerę i mikroporty. Zdarzyło się też tak, że podziw wzbudzał brat głównej bohaterki – Nikodem, który został odebrany jako profesjonalny aktor, doskonale odgrywający swoją rolę. Wtedy rozmowa zbacza już na inny tor, bo okazuje się, że film dokumentalny zostaje odebrany jako film fabularny i czy to jest swego rodzaju wewnętrzny wentyl bezpieczeństwa, który nie pozwala przyjąć trudnej rzeczywistości i podświadomość każe to przekształcić w fikcję, bo łatwiej jest potem o powrót do pozornie spokojnej codzienności? Fikcja ma to do siebie, że pomimo poruszania spraw niewygodnych, ostatecznie pozwala odetchnąć z ulgą, że na szczęście to przecież tylko film.

Pod koniec września w czterodniową trasę – do Staszowa, Kłomnic, Praszki i Lubomierza – z dokumentem “21xNowy Jork” wyruszył reżyser filmu, Piotr Stasik. Sam w trakcie spotkań z widzami powtarzał, że na film składa się dwadzieścia jeden opowieści przypadkowo spotkanych osób w nowojorskim metrze, ale zawsze jest w tym filmie miejsce na tę dwudziestą drugą, którą jest każdy widz. Ostatecznie okazuje się, że wiele z tych historii to jedna historia, którą różni nosiciel, otoczenie, miejsce urodzenia i wiek, ale samotność, tęsknotę i strach odczuwa się wszędzie tak samo. Bo zielone oczy mają prawo tęsknić tak samo, jak niebieskie. Kolor nie ma znaczenia, jeśli w grę wchodzą emocje. W ogóle nie ma znaczenia. I na to silnie zwracał uwagę Piotr Stasik podczas rozmów z widzami w światłoczułej trasie. 

Początek października to kolejna trasa z kolejnym filmem dokumentalnym i kolejnym gościem, który zgodził się odwiedzić z nami pięć niewielkich miejscowości. Tym razem na południu Polski. Sytuacja dosyć niebywała, ponieważ wyruszyliśmy w trasę z Janiną Ochojską i filmem opowiadającym o niej, który dotychczas został pokazany tylko raz – podczas tegorocznego Krakowskiego Festiwalu Filmowego. W związku z tym mieszkańcy Jaworzna, Bęczyna, Bogumiłowic, Lanckorony oraz więźniowie Zakładu Karnego w Nowym Wiśniczu byli jednymi z pierwszych widzów, którzy ten film zobaczyli. I jednocześnie mieli możliwość porozmawiania z jego bohaterką zaraz po zakończeniu projekcji. Podczas każdego spotkania Janina Ochojska wzbudzała podziw, wzruszenie, radość, dodawała odwagi i siły oraz zachwycała kwiecistymi butami, które w żadnym z odwiedzonych przez nas miejsc nie zostały niezauważone i nieskomentowane. Te buty to Ona – rzadko spotykane i silnie przyciągające wzrok i uwagę.